Dźwignia bardzo często nie polega na dodawaniu czegoś nowego. Nierzadko bazuje ona na usuwaniu „rys”, zanim zamienią się one w większe „pęknięcia”.
Doszedłem do tego przyglądając się mojej liście spraw w trakcie domykania dużego projektu i całego etapu w życiu biznesowym.
Jest na niej długi spis zagadnień, które warto dodać – nowe narzędzia AI, ludzie do poznania, ciekawe książki do przeczytania, etc.
Ostatnio zwróciłem uwagę na to, że praktycznie nie było na niej rzeczy, które są do naprawienia lub usunięcia. Zdecydowanie większa część do dodania.
Wydało mi się to na tyle istotne zagadnienie w kontekście budowania siebie i biznesu, że postanowiłem się mu bliżej przyjrzeć.
100 milisekund Amazona, ale w drugą stronę
Amazon w połowie lat 2000 dokonał odkrycia, że każde 100 ms dodatkowego czasu ładowania strony kosztuje ich 1% wartości sprzedaży.
Z pozoru mała rzecz, jednak niosąca duże konsekwencje.
Przykład ten pokazuje, jak dużo można zyskać na niewielkich usprawnieniach wdrożonych we właściwych miejscach.
Jednak taka sama zależność działa w drugą stronę.
Skoro 100 ms może dać 1% przychodu, to zignorowane zaniedbania mogą generować nieproporcjonalnie dużo kosztów. Bez spektakularnych wydarzeń – w tle, po cichu.
Hamulec ręczny w biznesie
Spoglądając z perspektywy kilkunastu lat współprowadzenia firmy, a także przysłuchując się znajomym przedsiębiorcom, widzę, że hamulcem rzadko bywają duże i złe decyzje. Częściej są to małe i niewinnie wyglądające zagadnienia.
Nieodbywające się regularnie spotkania zarządu – skoro i tak wszyscy siedzimy w jednym biurze z możliwością bezpośredniego kontaktu.
Strategia firmy, którą każdy rozumie inaczej – gdyż nie została w pełni przegadana i spisana.
Rozmyta odpowiedzialność za realizację procesów wewnętrznych w biznesie – przez co realnie brak jest faktycznej odpowiedzialności.
Z pozoru niewielkie „rysy”, do których wszyscy zdążyli się przyzwyczaić przez lata ich przewlekłości.
Tomek Karwatka w książce „The 5. Pierwsze pięć lat prowadzenia firmy” pisze, że źródła niepowodzeń biznesu znacznie częściej leżą wewnątrz organizacji niż poza nią. Moje doświadczenie to potwierdza. I raczej jest to suma małych rzeczy, niż jedna znaczących rozmiarów.
A prywatnie?
Podobne mechanizmy widzę w moim życiu osobistym.
Pisałem wcześniej o tym, jak po powrocie z wyprawy do Peru przez tygodnie działałem na maksymalnie 70% energii, z powodu przywiezienia niepozornych wyjazdowych nawyków – późne posiłki, telefon w łóżku, brak wyciszenia.
Jednak przy długotrwałym obciążeniu, jakim jest dla mnie ostatnio domykanie wieloletniego projektu nieruchomościowego, niewielkie rzeczy potrafią urastać do rangi niemałych ciężarów.
Sen skrócony o 40 minut. Rozmywające się granice pracy. Brak przestrzeni na swobodne myślenie. Za tym idzie utrata wewnętrznej sprawczości i efektywności.
Wydaje się, że łatwo jest naprawić każdą z tych „rys”. Jednak obciążenie codziennością powoduje, że często ich nie zauważam. A nawet jeżeli je zdołam wychwycić, brakuje mi energii i przestrzeni do ich naprawy.
Nawyk ciągnący w dół
W „Sile nawyku” Charles Duhigg przedstawia koncepcję Keystone Habits – nawyków kluczowych pociągających za sobą inne korzystne zmiany. Przykładem może być regularny trening fizyczny, który wdrożony, sam z siebie wpłynie pozytywnie na sen, dietę, ogólny poziom dyscypliny.
Niektóre „małe rysy” działają dokładnie na odwrót.
Wieczór w łóżku z telefonem to gorszy sen, a to rzutuje na mniejszą ilość energii następnego dnia mogącą się przełożyć na odłożone spotkanie i przesunięcie innych działań. Po dłuższym czasie pojawia się ciąg niepozornych zaniedbań będących wynikiem jednego złego nawyku – korzystania z telefonu w łóżku przed snem.
Dźwignia nawyków kluczowych działa w obie strony. Jednak dostrzegam, że o tej drugiej, negatywnej stronie mówi się znacznie rzadziej.
Miejsce, nie rozmiar
Naval Ravikant pisze, że przy wykorzystywaniu dźwigni ważniejsze od samego włożonego wysiłku jest to, żeby wybrać właściwe miejsce do przyłożenia siły.
Czas ładowania strony w przypadku Amazona to miejsce przez, które przechodzi każdy klient – właściwe dla poszukiwań dźwigni.
Moje doświadczenie w prowadzeniu IT w firmie jest podobne – usuwanie wąskich gardeł w centrum systemów przynosiło znacznie lepsze efekty od wprowadzania drobnych poprawek na jego obrzeżach.
Z „rysami” jest tak samo. O ich znaczeniu nie decyduje rozmiar, tylko miejsce, w którym one się znajdują. Sen, z którego bierze się dużo z mojej energii. Spotkanie zarządu, podczas których kształtuje się strategia biznesu.
W mojej obecnej liście zagadnień wprowadziłem dodatkową kolumnę – na zagadnienia – „rysy”- do naprawienia lub usunięcia. Myślę, że dużą część z mojej dźwigni na najbliższy czas znajdę właśnie w tym nowym miejscu.
A czy Wy dostrzegacie swoje „rysy”? Którą z nich znacie od dawna, a jednak wydaje się zbyt mała, aby się nią zająć?
